Ale nietypowy chwyt to zaledwie początek nowości i niezwykłości, jakie ma w zanadrzu to urządzenie. Inny niż u wszystkich jest już chociażby sposób obsługi myszki. Zarówno prawy, jak i lewy przycisk Swiftpointa obsługuje się tym samym palcem, zaś rolka przewijania ma postać grubej gałki wystającej z boku urządzenia. Rolkę możemy obracać tradycyjnie, placem, ale jeśli chcemy przewinąć cos dłuższego, lepiej będzie pochylić mysz i… Pojechać rolką po powierzchni, na której używamy Swiftpointa! Jeśli przy tym przytrzymamy “prawy” przycisk, dokument przewinie się z zawrotnym przyspieszeniem. Jeśli “lewy”, powiększymy stronę czy dokument. W praktyce przeszkadza nieco fakt, że kształt rolki utrudnia toczenie jej po prostej próbując wymusić zakręt, zaś złożona forma myszy utrudnia takie pochylenie dłoni, żeby rolka dotykała podłoża. Tak więc nowomodne skrolowanie wymaga trochę praktyki i nie jest zbyt intuicyjne, ale po chwili nauki okazuje się naprawdę wygodne.
Mobilność doskonała
Projektanci Swiftpointa położyli ogromny nacisk na użyteczność tej myszy w warunkach pracy mobilnej. Gryzoń jest tak mały, że można wygodnie używać go na notebooku, trzymając dłoń na obudowie przed klawiaturą (ten sposób świetnie sprawdza się w przypadku dużych piętnastek i siedemnastek, znacznie gorzej przy dwunastkach i trzynastkach, zupełnie zawodząc w przypadku większości mniejszych laptopów) . W pudełku znajdziemy specjalną matę-naklejkę, którą można przykleić na obudowie notebooka, a która pełni zarazem funkcję podkładki pod mysz i specjalnego pola parkingowego. Jak działa to drugie? Otóż Swiftpoint jest wyposażona w zamocowany pod jej spodem magnes – kiedy przerywamy pracę z myszką, możemy postawić ją na tej części naklejki, w której znajduje się ukryta metalowa płytka. Mysz pozostanie na miejscu nawet, jeśli notebook jest nachylony, albo jesteśmy w ruchu. Co więcej, specjalny czujnik sprawdza, czy w danym momencie trzymamy Swiftpointa w dłoni. Jeśli wykryje, że nie, odcina dopływ danych z czujnika położenia, dzięki czemu przemieszczanie myszy nie powoduje ruchu kursora. Drobiazg, a jakże wygodny!
Malutki gryzoń dysponuje czujnikiem optycznym o rozdzielczości 1000 dpi i jest zasilany z wbudowanej, niewymiennej baterii. Ładowanie odbywa się poprzez postawienie Swiftpointa na wkładanym w USB donglu, który pełni trzy funkcje: nadajnika, ładowarki i magnetycznego uchwytu, trzymającego urządzenie pewnie nawet przy dość gwałtownych manewrach. I jeszcze jeden radujący serce drobiazg – myszka Swiftpoint nie wymaga instalowania żadnych specjalnych sterowników, wszystkie jej funkcje działają natychmiast po wetknięciu nadajnika w złącze USB i rozpoznaniu urządzenia przez system.
Podsumowanie
Jak widzicie, to naprawdę niezwykły gryzoń. Choć nie przebije raczej przy długiej pracy komfortu wygodnej, pełnowymiarowej myszy, która dobrze podpiera dłoń, ale w ruchu, w mobilnym środowisku okazuje się jedną z najlepszych dostępnych opcji. Za wszystkie te udogodnienia, pomysły i triki trzeba zapłacić – Swiftpoint kosztuje 280 zł, co zdecydowanie nie jest ceną, którą można by nazwać przystępną, ale trudno też powiedzieć o niej – nieuzasadniona. To specjalna mysz i ma adekwatną, specjalną cenę.
Bardzo małe rozmiary i waga, przy zachowanej wygodzie użytkowania
Magnetyczny system mocowania
Ładowanie z dongla USB, który służy zarazem za zaczep
Nie potrzebuje dodatkowych sterowników