O zagrożeniu poinformował Tavis Ormandy, członek grupy hakerskiej stworzonej przez Google o nazwie Project Zero. Tavisa zaniepokoił fakt, że o błędach w zabezpieczeniach Keepera informował już 16 miesięcy temu. Mimo to dał czas Microsoftowi i Keeperowi na naprawienie błędów, aby nie narażać użytkowników.
Na szczęście zagrożeni byli tylko użytkownicy, którzy świadomie skorzystali z aplikacji. Co ciekawe, Windows 10 pomimo usunięcia programu za pomocą panelu sterowania, instalował program ponownie bez wiedzy użytkownika. Dopiero ustawienie wartości wpisu “SilentInstalledAppsEnabled” w rejestrze na “0” skutecznie blokowało ponowne próby instalacji Keepera. | CHIP