Pekin w szoku. USA rozmieszcza systemy, które mogą zablokować Chiny na morzu

Stany Zjednoczone i Filipiny łączy długoletni sojusz oparty na Traktacie o Wzajemnej Obronie z 1951 roku, który zobowiązuje obie strony do wzajemnej obrony w przypadku zewnętrznej agresji. USA wykorzystują to do znaczącego wzmacniania możliwości bojowych Filipin, a Chiny z każdym kolejnym rozmieszczeniem nowego systemu uzbrojenia widzą w tym coraz większy problem. Nie inaczej było tym razem.
Pekin w szoku. USA rozmieszcza systemy, które mogą zablokować Chiny na morzu

Chiny mają problem. Echa tego kontrowersyjnego ruch wojsk USA długo nie ucichną

Pete Hegseth, sekretarz obrony USA, ogłosił 28 marca 2025 roku rozmieszczenie zaawansowanych systemów wojskowych na Filipinach. Wśród nich znalazł się m.in. system przeciwdziałania okrętom wojennym NMESIS (Navy Marine Expeditionary Ship Interdiction System) oraz bezzałogowe jednostki nawodne, a cel tego ruchu jest prosty – wzmocnić bezpieczeństwo wobec rosnących napięć. Ma to uzasadnienie zwłaszcza w kontekście coraz bardziej wyzywających działań Chin na Morzu Południowochińskim, na tle których partnerstwo USA oraz Filipin staje się coraz ważniejsze z perspektywy Stanów Zjednoczonych. Zwłaszcza że przez ostatnie dekady ta współpraca znacznie wyewoluowała, aby sprostać nowym wyzwaniom w zakresie bezpieczeństwa, takim jak spory terytorialne i zmieniający się układ sił w regionie.

Czytaj też: Rosja zaskoczyła świat. Chciała rewolucji w lotnictwie wojskowym i właśnie ją osiągnęła

Tym razem Amerykanie zdecydowali się na śmiały ruch w zakresie wzmacniania możliwości przeciwokrętowych, bo samo rozmieszczenie systemu NMESIS stanowi znaczące wzmocnienie zdolności obronnych Filipin. Ten system opracowany przez Korpus Piechoty Morskiej USA integruje sprawdzone pociski Naval Strike Missile (NSM) z bezzałogową platformą ROGUE (Remotely Operated Ground Unit for Expeditionary) Fires opartą na lekkim pojeździe taktycznym JLTV. Powstała w ten sposób mobilna jednostka jest zdolna do zwalczania celów morskich na dystansie przekraczającym ok. 185 km. Nie jest to wcale przesada, bo NSM jest znany z wysokiej precyzji, cech stealth oraz dużej manewrowości, co czyni go groźnym narzędziem w działaniach przybrzeżnych.

Warto przypomnieć, że w styczniu 2024 roku Departament Obrony Stanów Zjednoczonych zdecydował się na kluczowy krok w zakresie NMESIS, przyznając firmie Raytheon zamówienie o wartości 9,6 miliona dolarów. To samo w sobie było kolejnym ważnym elementem układanki, która sprowadzi się z czasem do ogromnych zakupów tych nowoczesnych przeciwokrętowych systemów i ruszenia z masową produkcją. Aktualnie bowiem trwa dopiero dążenie do zakończenia z sukcesem produkcji małoseryjnej, w której to aż 80% z prac zostanie wykonanych w Kongsbergu w Norwegii, a pozostałe 20% będzie miało miejsce w Tucson w stanie Arizona. Ich zakończenie przewiduje się z kolei na styczeń 2026 roku.

Czytaj też: Nowy myśliwiec USA łamie wszystkie zasady. Eksperci zastanawiają się dlaczego

Ważny test amerykańskich marines, lądowy pocisk NMESIS, pocisk NMESIS

NSM to z kolei pocisk pełniący czynną służbę od 2012 roku, który teraz należy do Raytheona, ale pierwotnie został opracowany przez norweskie Kongsberg Defence & Aerospace (KDA) jako następca pocisku Penguin. Ten wielozadaniowy pocisk manewrujący jest przeznaczony do niszczenia celów na lądzie i morzu, a wykorzystuje do tego 125-kilogramową głowicę odłamkowo-burzącą pocisku NSM z programowalnym zapalnikiem i zaawansowanym systemem naprowadzania, który wykorzystuje naprowadzanie bezwładnościowe, GPS, nawigację terenową, kamerę na podczerwień oraz wbudowaną bazę danych na temat celu. Jego rozmieszczenie na Filipinach nie jest jednak tak druzgocące z perspektywy Chin, jak to miało miejsce ze znacznie wszechstronniejszym i potężniejszym systemem rakietowym Typhon o zasięgu do nawet 1600 km, dzięki pociskom SM-6 oraz Tomahawk.

Ważny test amerykańskich marines, lądowy pocisk NMESIS, pocisk NMESIS

Czytaj też: “Niestety, miałem rację”. Ekspert potwierdził, że Chiny mają nowe okręty rodem z koszmaru

Chiny stanowczo sprzeciwiły się obu ruchom tego typu ze strony USA, określając je zresztą jako prowokacyjne i zagrażające stabilności regionu. Chińscy urzędnicy domagają się usunięcia systemów rakietowych i ostrzegają przed możliwymi działaniami odwetowymi, podkreślając ryzyko eskalacji napięć i wyścigu zbrojeń.