Zrobili rower elektryczny, który nigdy wcześniej nie powstał
Technologia rowerów elektrycznych rozwija się w błyskawicznym tempie, a estońska firma Ampler Bikes właśnie zaprezentowała jedno z najbardziej przyjaznych dla użytkownika rozwiązań w całym segmencie e-bike. W grę wchodzi możliwość ładowania akumulatora roweru za pomocą złącza USB-C. Ta funkcja jest dostępna jako pierwsza w historii komercyjnych e-bike w dopiero co zaprezentowanych modelach Nova i Nova Pro, a choć może wydawać się niezbyt znaczącym dodatkiem, to w praktyce… no cóż, będzie zazdrościł jej każdy właściciel e-bike, który musi regularnie żonglować zwykle nieporęczną ładowarką. Do najlepszych aktywności oczywiście to nie należy.
Czytaj też: Ten rower wygląda obłędnie, ale to szczegóły techniczne robią największe wrażenie
Aktualnie port USB-C jest już standardem ładowania dla smartfonów, tabletów i laptopów, ale jego wejście na rynek elektrycznych rowerów może znacząco zmienić sposób, w jaki użytkownicy ładują swoje jednoślady. Ba, ten standard powinien stać się już powszechny we wszystkich elektrycznych pojazdach, bo praktycznie każdy z nas ma już dostęp do wydajnej ładowarki. Mowa nawet nie o tych o mocy kilkudziesięciu watów, bo coraz częściej spotykane są nawet te o mocy aż 100 watów (20V/5A), podczas gdy najnowszy standard USB PD 3.1 EPR jest już w stanie zapewnić dostęp do mocy aż 240 watów (48V/5A). Innymi słowy, nie jest to jedynie bajer w rowerach Nova, na którego integrację producent zdecydował się ot dla złapania uwagi medialnych reflektorów, a rzeczywiście użyteczny i sensowny element tych nowych e-bike.

Wróćmy więc do tego, co oferują modele Nova i Nova Pro poza swoim nietypowym portem ładowania, bo nie jest on jedyną cechą wartą uwagi. Wedle słów producenta oba e-bike łączą nowoczesny design, wysokiej klasy komponenty oraz ciekawe funkcje na czele ze zintegrowanym wyświetlaczem i wbudowanym modułem GPS. Wyróżniający się minimalizmem podstawowy Nova o wadze 17,4 kg ma być bardzo wszechstronny, a to dzięki 9-biegowej przerzutce, hamulcom tarczowym, oponom o średnicy 27,5 cala, mocowanych na trzech punktach błotnikom, przedniemu reflektorowi czy podpórce. Innymi słowy, ma to być miejski rower idealny, na co wskazuje bezpośrednio kompletny brak systemów amortyzacji, ale sprawa ma się bardzo podobnie w droższym Nova Pro. Ten oferuje to samo, co tańszy model, ale jest lżejszy (16,6 kg), a do tego występuje zarówno w wersji z paskiem Gates Carbon zamiast łańcucha, jak i z 10-przełożeniowym systemem przerzutek Shimano Deore, oferując większe, bo 28-calowe obręcze.

Zintegrowany w ramie akumulator pracuje na napięciu 48 V i oferuje 336-Wh pojemność, zasilając obecny w piaście tylnego koła 45-Nm silnik o mocy nominalnej 250 W i tej szczytowej na poziomie 400 watów. Jednorazowe ładowanie akumulatora ładowarką USB-C PD 3.1 o mocy 140 watów, które to ma trwać około trzech godzin, ma przekładać się na zasięg od 50 do 100 km zależnie od warunków i stylu jazdy. Elektryczne rowery Nova mogą też posłużyć wam za powerbank, bo obecne w nich złącze USB-C wspiera też ładowanie zwrotne.


Czytaj też: Test elektrycznego roweru ENGWE L20 3.0 Boost. W pełni legalny, ale ma asa w rękawie
Aktualnie modele Nova i Nova Pro są dostępne w przedsprzedaży w Europie, Wielkiej Brytanii i Szwajcarii, a pierwsze dostawy mają mieć miejsce w czerwcu 2025 roku. Cena? 2990 euro za model Nova i 3490 euro za bardziej zaawansowany Nova Pro, co plasuje je w segmencie premium. Oba rowery występują w trzech rozmiarach ramy (S, M, L) o dwóch typach (step-over i step-through) oraz pięciu kolorach, a do tego objęte są dwuletnią gwarancją oraz 14-dniową polityką zwrotu, a sam ich debiut może zwiastować szerszą zmianę w całej branży.