Polska, jako kraj ze znaczącym udziałem w sektorze produkcji motoryzacyjnej, również odczuje skutki amerykańskich ceł. Według Polskiego Instytutu Ekonomicznego, wzrost polskiego PKB może zostać ograniczony o około 0,43%, a w przypadku dalszej eskalacji wartości mogą być większe. W Polsce mogą ucierpieć nie tylko producenci związani z sektorem motoryzacyjnym, ale również firmy zajmujące się produkcją maszyn, elektroniki, mebli i tekstyliów. Jest to szczególnie istotne, ponieważ wiele polskich firm jest zintegrowanych z europejskimi łańcuchami dostaw, szczególnie niemieckimi, które są bezpośrednio narażone na amerykańskie cła.
Polskie zakłady z sektora motoryzacji są często częścią międzynarodowych koncernów i mogą odczuć pośrednie skutki ceł, nawet jeśli nie eksportują bezpośrednio na rynek amerykański. Zmniejszony popyt na europejskie samochody w USA może prowadzić do redukcji produkcji w całym łańcuchu dostaw, włącznie z polskimi zakładami. Z kolei elektronika jest sektorem o wysoce zglobalizowanych łańcuchach dostaw, gdzie komponenty często przekraczają granice wielokrotnie podczas procesu produkcji. Wprowadzenie ceł może zakłócić te łańcuchy i zwiększyć koszty produkcji. Europejscy producenci elektroniki mogą stanąć przed podobnymi wyzwaniami jak firmy motoryzacyjne – koniecznością restrukturyzacji operacji lub akceptacji niższych marż zysku.
Motoryzacja to jedno, ale co z elektroniką?
Skutki dla sektora elektronicznego mogą być szczególnie dotkliwe w kontekście już istniejących napięć handlowych między USA a Chinami, które są kluczowym dostawcą komponentów elektronicznych. Europejscy producenci mogą znaleźć się w trudnej sytuacji, próbując nawigować między tymi napięciami. Nałożenie ceł na rynek elektroniki w Europie może mieć szereg konsekwencji gospodarczych. Cła zwiększają koszty importu komponentów elektronicznych, co może prowadzić do podwyżek cen produktów końcowych. Wyższe ceny produktów elektronicznych mogą przyczynić się do wzrostu inflacji, co może negatywnie wpłynąć na siłę nabywczą konsumentów.
Firmy mogą poszukiwać alternatywnych dostawców w innych regionach, aby uniknąć ceł, co może prowadzić do restrukturyzacji łańcuchów dostaw. Cła mogą zachęcić do rozwoju produkcji krajowej, co może zmniejszyć zależność od importu i zwiększyć samowystarczalność gospodarki europejskiej. Wyższe ceny mogą spowodować spadek popytu na produkty elektroniczne, co może negatywnie wpłynąć na wzrost gospodarczy. Niepewność związana z polityką celną może odstraszyć inwestorów, co może dodatkowo spowolnić wzrost gospodarczy.
Warto pamiętać, że Unia Europejska zapowiedziała już proporcjonalną odpowiedź na amerykańskie cła. Komisja Europejska, która w imieniu krajów członkowskich prowadzi politykę handlową unijnej wspólnoty, jest gotowa do szybkiej reakcji. Jednym z możliwych obszarów retorsji ze strony UE są duże firmy technologiczne, prawdopodobnie amerykańscy giganci cyfrowi. Europa stoi przed strategicznym wyborem odpowiedzi na amerykański protekcjonizm. Według ekonomisty Marka Zubera, istnieje scenariusz, zgodnie z którym wzrost gospodarczy Unii Europejskiej wcale nie musi wyhamować, jeśli wspólnota umiejętnie odpowie na trudną sytuację. Wymaga to jednak przemyślanej strategii i skoordynowanych działań na poziomie całej Unii.
Czytaj też: Tesla dostaje kolejny cios w szczepionkę. W sprzedaży i przychodach wyprzedza ją BYD
W rozmowie z Polską Agencją Prasową, analityk eToro Paweł Majtkowski twierdzi, że poziom ceł nałożonych przez Donalda Trumpa jest zdecydowanie wyższy od wcześniejszych zapowiedzi i oczekiwań ekspertów. Warto przypomnieć, że dla UE ma to być 20%, Japonii – 24%, Indii – 26%, Korei Płd. – 25%, a dla Chin wzrost do 54% (sumując z wcześniej nałożonymi cłami). Tak wysokie stawki oznaczają zdecydowane odejście od paradygmatu wolnego handlu, który przez lata stanowił fundament globalnego wzrostu gospodarczego. Dla polskiej gospodarki nie jest to znaczący problem, ale może ona ucierpieć na zmniejszonym eksporcie Niemiec do USA – uważa Majkowski.
Aktualizacja: 3 kwietnia, godzina 18:00
O komentarz poprosiliśmy przedstawicieli chińskich koncertów technologicznych i motoryzacyjnych, bo w końcu to ich kraj macierzysty dotknęła podwyżka ceł o wysokiej skali. Xiaomi zdecydowało się nie komentować tego tematu, zaś od przedstawicieli Huawei otrzymaliśmy następującą wiadomość: komentowanie polityki handlowej jakiegokolwiek kraju nie leży oczywiście w gestii Huawei CBG Polska. Jak wiadomo, nie komentujemy zapowiedzi przyszłych produktów a także podobnych doniesień. Mogę jednak potwierdzić, że marka Huawei pozostaje zaangażowana w dostarczanie najlepszych innowacji technologicznych konsumentom na całym świecie, zarówno teraz, jak i w przyszłości. Jak wynika z naszych źródeł, Huawei obecnie nie sprowadza amerykańskiego sprzętu i z niego nie korzysta, więc prawdopodobnie cła ich w ogóle nie dotkną.