Naddźwiękowy przełom w lotnictwie. Legendarny Concorde ma się chować

Kojarzycie zapewne samolot Concorde – legendę, która jako ostatnia oferowała ludziom możliwość lotu z prędkościami ponaddźwiękowymi. W 2003 roku odbył się ostatni lot tego kultowego samolotu i mimo upływu ponad dwóch dekad nadal czekamy na jego następcę. Ten jednak jest już bliżej niż dalej… choć czy aby na pewno?
Naddźwiękowy przełom w lotnictwie. Legendarny Concorde ma się chować

C949 to cichy odrzutowiec naddźwiękowy, który zrewolucjonizuje loty międzykontynentalne

Chiny stawiają odważne kroki w lotnictwie pasażerskim, pracując nad odrzutowcem C949, który ma na nowo zdefiniować podróże lotnicze. Został zaprojektowany przez państwową firmę Commercial Aircraft Corporation of China (Comac), a jego cel jest prosty – przezwyciężyć ograniczenia wcześniejszych naddźwiękowych maszyn, takich jak Concorde, oferując przy tym większy zasięg i niższy poziom hałasu. Na papierze wszystko wygląda nieźle, jako że C949 ma przelatywać dystanse rzędu 10945 km, umożliwiając tym samym bezpośrednie loty długodystansowe, np. z Szanghaju do Los Angeles, co skróci czas podróży między kontynentami do około 5 godzin. Chociaż pod tym względem deklasuje Concorde’a, to nowy odrzutowiec ma poruszać się z prędkością Mach 1,6, więc wolniej niż emerytowany już samolot, który pozwalał sobie na rozwinięcie prędkości Mach 2,2 (1960 vs 2695 km/h).

Czytaj też: Ten rower wygląda obłędnie, ale to szczegóły techniczne robią największe wrażenie

C949 ma pomieścić od 156 do 168 pasażerów, czyli więcej od Concorde’a, który zabierał maksymalnie 128 osób na pokład. Nie będzie więc zarezerwowany wyłącznie dla elit, a tak przynajmniej twierdzi Comac, który to chce zdeklasować inne projekty tego typu, jak np. Overture firmy Boom Technology z miejscem dla ledwie 64 pasażerów. Do tego jest jednak jeszcze daleka droga, bo Chińczycy nie próbują zakłamać rzeczywistości i podawać jakąś bliską, kompletnie nierealną datę. Oficjalne plany zakładają bowiem wprowadzenie C949 na pasy startowe dopiero w 2049 roku. Realizacja tych planów będzie wymagała pokonania wielu wyzwań technicznych i regulacyjnych, ale jeden z nich firma miała już rozwiązać.

Czytaj też: Indie zaskakują nową bronią. VLSRSAM wleciał w powietrze i zaniepokoił pilotów

Jednym z największych wyzwań lotów naddźwiękowych jest tzw. grom dźwiękowy, a więc głośny huk powstający przy przekroczeniu bariery dźwięku. To właśnie ten efekt ograniczał możliwość lotów Concorde’a nad terenami zamieszkanymi i blokował kolejne samoloty o bardziej zaawansowanym napędzie. Aby temu zaradzić, Comac zastosował w C949 specyficzną konstrukcję kadłuba, która to osłabia fale uderzeniowe, ograniczając poziom ich głośności do około 83,9 dB, a więc do poziomu głośności suszarki do włosów. Taka redukcja hałasu może pozwolić na loty nad lądem bez konieczności obchodzenia przepisów, które ograniczały Concorde’a.

Czytaj też: Broń 24-krotnie potężniejsza od bomby zrzuconej na Hiroszimę. Moc nie jest jednak najważniejsza

Pomimo imponujących zapewnień i obietnic, C949 musi jeszcze stawić czoła ogromnym wręcz przeszkodom. Ekonomiczna opłacalność lotów naddźwiękowych od dawna zresztą budzi wielkie wątpliwości i to nie tylko przez wspomniany grom dźwiękowy, ale też wysokie koszty operacyjne oraz ograniczony popyt na tak szybkie podróże. Dziś dochodzą do tego nawet kwestie środowiskowe, bo tego typu lot wiąże się z potencjalnie wyższym zużyciem paliwa, a tym samym emisjami. Czasu na rozwiązanie tych problemów jest jednak jeszcze sporo, bo przecież C949 ma latać dopiero za ponad dwie dekady.