Zaledwie kilka tygodni temu, 2 lutego 2025 r. z kosmodromu w Plesiecku wystartowała rakieta Sojuz-2.1 V. Na jej pokładzie znajdowały się trzy rosyjskie satelity Kosmos 2581, 2582 oraz 2583. Po starcie zostały one umieszczone na orbicie okołobiegunowej na wysokości 585 kilometrów nad Ziemią.
Od samego początku owe satelity wykazują nietypowe zachowania, przykuwając uwagę ekspertów zajmujących się obserwacją aktywności w przestrzeni kosmicznej. Oficjalnie nigdy nie podano celu misji tych satelitów, więc pozostaje jedynie je obserwować.
Czytaj także: Chińczycy wypuścili na orbicie tajemniczy obiekt. O sprawie poinformował amerykański wywiad
Co ciekawe, jest co obserwować, bowiem na początku marca astronomowie dostrzegli, że wszystkie trzy satelity bezustannie wykonują jakieś manewry orbitalne, celowo zmieniając swoje położenie względem pozostałych obiektów na orbicie. Najciekawiej zrobiło się jednak 18 marca, kiedy to specjaliści z Sił Kosmicznych Stanów Zjednoczonych zauważyli, że w pobliżu satelitów pojawił się jeszcze jeden dodatkowy obiekt, którego wcześniej nie było. Specjaliści wskazują, że obiekt ten został umieszczony na orbicie najprawdopodobniej przez satelitę Kosmos 2581. Jak się jednak można spodziewać, nie ma żadnych informacji o charakterze czy funkcji tego obiektu.
Warto tutaj podkreślić, że Rosja regularnie wysyła satelity serii Kosmos już od 1962 roku. Satelity z tego programu realizują misje wojskowe, naukowe lub wywiadowcze, przez co do zasady są to misje tajne, o których celu nigdy się nie informuje. Można jednak spekulować, że w przypadku wysłania tria satelitów na orbitę, rosyjscy naukowcy testują metody podchodzenia i badania innych satelitów, metody cumowania do statków kosmicznych i innych obiektów znajdujących się na orbicie, czy też precyzyjnych lotów w formacji. Możliwe zatem, że obiekt wypuszczony na orbicie z pokładu jednego z satelitów stanowi dla nich swoisty cel. Skoro jednak nie ma żadnych informacji, nie można wykluczyć, że dostrzeżony obiekt jest odłamkiem, który oderwał się od jednego z satelitów w wyniku zderzenia np. z jakimś śmieciem kosmicznym.
Umieszczanie wielu satelitów w skoordynowanych formacjach nie jest niczym niezwykłym. Zarówno Stany Zjednoczone, jak i Chiny wielokrotnie wysyłały wcześniej takie trójki na orbitę.
Czytaj także: Na orbitę trafiło sześć niezidentyfikowanych obiektów. Chiny nie mówią, co to jest
Jednego możemy być pewni. Eksperci od monitorowania ruchu obiektów na orbicie z pewnością będą uważnie przyglądać się sytuacji i wszystkim manewrom wykonywanym przez rosyjską czwórkę. Możliwe, że obserwacje te doprowadzą nas do prawdziwego celu tej misji. Każda informacja jest cenna, nie tylko dlatego, że satelity zostały wysłane przez Rosję, ale także dlatego, że w ostatnich latach orbita robi się bardzo zatłoczona.
Zapewnienie bezpieczeństwa dla satelitów, stacji kosmicznych i astronautów na orbicie robi się z każdym rokiem coraz trudniejsze, a nikt nie chciałby, aby doszło do kaskadowej reakcji, w której zderzające się ze sobą satelity generują tysiące odłamków, które następnie uderzają w kolejne satelity, generując kolejne tysiące odłamków. W takim scenariuszu w bardzo szybkim czasie orbita zamieniłaby się w prawdziwe wysypisko śmieci kosmicznych i wstrzymałaby podbój kosmosu na wiele dziesięcioleci, a tego przecież nikt nie chce.